Nagła zmiana zawodu. Co na to coaching?

Anna Witkiewicz

dyplomowany coach, specjalizuje się w coachingu kariery. Pracuje z osobami, które chcą czerpać ze swojej pracy więcej radości i satysfakcji.

Wynikiem coachingu nie zawsze jest życiowa rewolucja. Czasem wręcz przeciwnie – odstąpienie od pewnych pomysłów i planów.

Czy ja się teraz dowiem, że jestem kimś zupełnie innym, rzucę pracę i będę robić coś kompletnie nowego? – zapytał mnie niedawno ktoś, z kim miałam zacząć coaching. I nie ma się co dziwić. Prasa najchętniej opowiada historie spektakularnych zmian życiowych, a mówcy motywacyjni przekonują, że każdy może być, kim zechce, jeśli tylko się postara. Stąd tylko krok do przekonania, że coaching równa się zmiana o 180 stopni. A to nie jest regułą. Nie każdy potrzebuje aż tak dużej zmiany, by być bardziej zadowolonym z życia. A czasem nawet zmiany, które rozważamy, mogą wywołać więcej zamieszania niż dać satysfakcji.

Coaching ma swój awers i rewers. Awers to ta część pracy, z którą coaching jest najbardziej utożsamiany – stawianie sobie ambitnych celów, mobilizacja sił i zagrzewanie do ich osiągnięcia. Para pójdzie jednak w gwizdek, jeśli cel, który postawi przed sobą klient, okaże się chybiony. I tu zaczyna się to, co stanowi rewers coachingu – mniej widowiskowa, ale kluczowa dla powodzenia planów część coachingu, gdy robimy przegląd pomysłów na życiową zmianę i oceniamy ich szanse na realizację. Bo niezadowolenie z obecnej pracy, chęć doświadczenia czegoś zupełnie nowego potrafią podsunąć wręcz rewolucyjne pomysły na zmiany. O tyle że część z nich może się okazać kolorową bańką mydlaną, która pęknie, gdy tylko dotknie ziemi.

INACZEJ CZY LEPIEJ

Dlatego rolą coacha nie zawsze jest przypinanie skrzydeł. Czasem wręcz przeciwnie – musi najpierw chwycić klienta za nogi i ściągnąć na ziemię, żeby podjął decyzje, opierając się na konkretach, uwzględniając swoje możliwości i okoliczności życiowe, a nie wyłącznie na podstawie optymistycznych wyobrażeń, jak będzie fajnie.

Myśl, że to może nie ta branża i trzeba szukać nowego pomysłu na życie, czasem łapie nas, gdy kiepsko trafimy z pracą albo dzieje się w niej coś, co sprawia, że zaczynamy mieć jej serdecznie dość. Ale to zarazem sytuacja, gdy klienci najszybciej zauważają, że pospieszyli się z myślą o totalnej zmianie.

Co pomaga to zauważyć?  Czujność coacha, którego zaciekawi, jak to było z satysfakcją zawodową danej osoby, zanim trafiła do tej pracy. Co nią kierowało, że wybrała ten zawód. Mając inne punkty odniesienia, zyskujemy nowe spojrzenie na sytuację. Wtedy zaczyna się dostrzegać, że teraz rządzą mną emocje, niezadowolenie, ale tak naprawdę wcale nie chcę pracować w innym zawodzie, tylko w miejscu, gdzie będę mógł zrobić sensowny użytek ze swoich umiejętności. Zwykle coaching kończy się wtedy z poczuciem ulgi i decyzją o zmianie pracy, ale w obrębie branży.

Trzeźwiąco działa też uświadomienie sobie, ile lat jesteśmy już w danej branży i ile wysiłku włożyliśmy w to, by dojść tu, gdzie teraz jesteśmy. Myśl o tym, że mielibyśmy to wszystko zostawić i budować swoją pozycję od zera, sprawia, że zaczynamy się jednak zastanawiać, co możemy zmienić w obecnej sytuacji, żeby było lepiej. Czasami to np. kwestia rezygnacji z pewnych aktywności, zmiany nawyków związanych z pracą czy poprzestawiania życiowych celów.

  • Kategoria: Doskonalenie
  • Data:
  • Źródło:
    • Coaching, nr 3/2017
  • c
Komentarze