Być jak profesor niezwyczajny

Choć dorosłe życie Oliver Sacks spędził w USA, był brytyjskim ekscentrykiem. Zapisał się do Towarzystwa Miłośników Paproci, Klubu Mineralogicznego i Towarzystwa Stereoskopowego. Fot. East News

Niezwykle troszczył się o pacjentów, obdarzając ich sympatią i szacunkiem. Leczył nie tylko ich ciała, ale i dusze. Zabierał podopiecznych na wycieczki, gościł w domu, umilał pobyt w szpitalu. Bohaterom „Przebudzeń” przywiózł swoje pianino i stół bilardowy, odwiedzał ich jeszcze wiele lat po tym, jak  zwolniono go ze szpitala, bo nie chciał oddać służbowego mieszkania matce dyrektora. W takich sprawach był bezkompromisowy. Wcześniej pożegnał się z kliniką leczenia bólu, gdy jej szef Arnold P. Friedman zabronił mu opublikowania książki o migrenie. „Kim ty jesteś, aby o tym pisać?” – usłyszał. Sacks pozostał nieugięty, ryzykując wilczy bilet. Wspierał go jedynie wydawca i ukochana ciotka Lennie, z którą korespondował latami. „Wiara Len we mnie była ważna od najwcześniejszych lat, gdyż rodzice – jak mi się wydawało – niewielką pokładali we mnie wiarę, a i we mnie samym była ona słaba i krucha” – wspominał Sacks. Dzielił się z nią wszystkimi rozterkami, wysyłał nawet artykuły naukowe. „Czekam na te teksty, z których nie zrozumiem słowa, ale promieniować będę miłosną dumą z faktu, że autorem jest mój zabawny, znakomity i w ogóle zachwycający siostrzeniec” – zapewniała go Lennie. Zanim Sacks wydał „Migrenę” w Anglii, jego eksszef opublikował kilka rozdziałów w USA pod własnym nazwiskiem.

Największą sławę zapewniła mu książka „O mężczyźnie, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”. Z przenikliwością lekarza i wrażliwością humanisty sportretował w niej ludzi zmagającymi się z dziwnymi chorobami i defektami mózgu. Jak żyje malarz, który oślepł na kolory, i pisarz, który stracił umiejętność czytania? Co czuje marynarz, którego „amnezja uwięziła w jamie zapomnienia, w bezustannie zmieniającej się, niemającej sensu chwili”? Dlaczego nauczyciel muzyki przestał rozpoznawać ludzi i nie odróżniał uczniów od hydrantów? Barwne historie pacjentów Oliver Sacks przedstawiał niezwykle przekonująco, między innymi dlatego, że sam wiele przeżył. Pisząc o uzależnionym od amfetaminy Stephenie D., który stał się wyczulony na zapachy,  sportretował w rzeczywistości siebie. Jest też „pacjentem w średnim wieku” z książki „Stanąć na nogi”, który w górach rozerwał sobie ścięgno mięśnia czworogłowego i obsługujące go nerwy, a po operacji nie czuł, że noga należy do niego. Z kolei w „Oku umysłu” zdradził, że ma uszkodzony zakręt wrzecionowaty w mózgu i stąd bierze się jego chorobliwa nieśmiałość oraz  prozopagnozja, niezdolność rozpoznawania twarzy (ludzi identyfikował po głosie i ubraniu). „Kilka razy zderzyłem się z lustrem i zacząłem je przepraszać” – śmiał się badacz.  

Pisząc wszystkie swoje książki (była jeszcze „Muzykofilia”, „Halucynacje”, „Antropolog na Marsie”, „Wyspa daltonistów i wyspa sagowców”), Sacks wzorował się na pracach Aleksandra Łurji, ojca neurobiologii, które przypominały zajmujące powieści, pełne barwnych anegdot i emocji. Umiejętnie łącząc neurologię z antropologią, przyczynił się do popularyzacji nauk o mózgu.

Pisaniu i pacjentom poświęcał się całkowicie. Spędzał w szpitalach całe dnie, brał dyżury nocne, unikał urlopów. Wypełniał tym sobie pustkę, jaką zionęło jego życie intymne.

Spóźnieni kochankowie

Gdy odkrył swoją orientację, w latach 50. XX wieku, homoseksualizm w Wielkiej Brytanii był uważany nie tylko za perwersję, ale i przestępstwo. W mediach głośno było o procesie Alana Turinga, genialnego matematyka, który został skazany na więzienie i przymusową kastrację hormonalną za narusza-nie „moralności publicznej”. Gejom trudno było się spotykać, ich kluby najeżdżała policja, a w parkach kręcili się prowokatorzy w cywilu. Po wycieczce do Amsterdamu, gdzie w sztok pijany w końcu przespał się z mężczyzną, w pełni uświadomił sobie, kim jest. Ojciec przeczuwał to, więc przyjął ze spokojem. Matka była w szoku. „Jesteś sprośny. Żałuję, że cię w ogóle urodziłam” – wykrzyczała. Sacks tłumaczył sobie, że wychowana w ortodoksyjnej żydowskiej rodzinie kobieta dała w ten sposób wyraz swoim emocjom i pewnie tego później żałowała. Jednak jej słowa trapiły go przez większość życia. „Odegrały znaczną rolę w tym, że nie potrafiłem, bez poczucia winy, otwarcie i radośnie dawać wyrazu swojej seksualności”.

Miewał romanse, kilka razy się zakochał, ale bez wzajemności. Miał 28 lat, gdy odtrącił go Mel, przyjaciel i współlokator. Wtedy porzucił nadzieje na prawdziwą miłość i zdecydował, że zawsze będzie mieszkał sam. Spełnienia poszukał w narkotykach. Wcześniej prowadził podwójne życie jako lekarz w UCLA (w tygodniu) i motocyklista (w weekendy). Teraz podróżował jedynie do krainy mroku, a motocykl zamienił na konopie, nasiona powoju i LSD. Uzależnił się od amfetaminy.

  • Kategoria: Praca
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Coaching 3/2016
  • c
Komentarze