Jak odejść z pracy albo w niej zostać?

Natalia de Barbaro

Psycholożka i trenerka, prowadzi warsztaty dla kobiet "Odejść czy zostać" i "Własny pokój" oraz szkolenia z komunikacji i przywództwa dla firmy House of Skills. Pisze wiersze – Zeszyty Literackie wydały jej tomik „Ciemnia”. [nataliadebarbaro@gmail.com]

Są tacy, którzy lubią pracować w korporacjach. Są korporacje, które są naprawdę dobrymi miejscami do pracy. Ale czy taka jest ta, w której pracujesz?

O godz. 4.30 nad ranem młoda kobieta ustawia kamerę w szarej biurowej przestrzeni i na tle ścianek działowych, smutnych rzędów komputerów, przy chłodnym sztucznym świetle robi coś, czego wcześniej tam nie robiła...

... rozpoczyna szalony taniec do rytmu rapowej piosenki. Napisy na ekranie informują, że pracując w firmie produkującej informacyjne materiały filmowe, właśnie postanowiła zrobić własny materiał – teledysk. W ten sposób poinformowała swojego szefa, że rzuca pracę. Tańcząca – znakomicie zresztą – twierdzi, że szef nie dość koncentrował się na jakości; że poświęciła swoje związki, energię i dwa lata życia – pracy, którą właśnie opuszcza. Wideo ma na YouTube ponad 19 milionów odsłon i ponad sto tysięcy lajków.

Jego autorka Marina Shifrin dostała potem ofertę pracy w jednym z najważniejszych talk show w Stanach Zjednoczonych – Queen Latifah Show. Ci, którzy swoje rozstanie z pracą postanowili zamieścić w sieci, dzielą się często bardziej niekonwencjonalnymi informacjami niż argumenty, których użyła Marina, włącznie z wypominaniem szefowi nieświeżego oddechu i szczegółowymi wyliczeniami tego, ile godzin na jakiej grze tygodniowo spędza. Często kibicujemy tym gwałtownym odejściom, identyfikujemy się z ich bohaterami, w gardle nas ściska i chcielibyśmy tak samo. Wszystkie nasze fałszywe uśmiechy, nasze kiwanie głową w takt zupełnie cudzej muzyki, godziny pracy, której sensu nikt nam nie tłumaczył – to wszystko odzywa się w nas wtedy, kiedy na ekranie ktoś inny rzuca papierami, okraszając to ripostą, która pozostawia niedobrego szefa, wreszcie oniemiałego, bez ostatniego słowa. A potem przychodzi poniedziałek. I jest tak samo.

Oswoić kilka scenariuszy

Są tacy, którzy lubią pracować w korporacjach. Są korporacje, które są naprawdę dobrymi miejscami do pracy. Są nawet takie, które zbliżają się do swoich wartości, ogłaszanych na roll-upach i firmowych długopisach. Ale czy taka jest ta, w której pracujesz? Dobry wojownik to taki, który w każdej chwili jest gotowy na śmierć – czytamy w bushidō, zbiorze zasad moralnych, którymi kierowali się japońscy samuraje. 

Chociaż nie spędzamy życia na polach bitewnych, być może warto zapożyczyć to twierdzenie, żeby przyjrzeć się swojemu życiu i miejscu, w którym się znaleźliśmy. Co może oznaczać nasza gotowość na śmierć? Po pierwsze gotowość do konfrontacji z sobą samym, odważne spojrzenie na to, w jakim miejscu się znaleźliśmy; gotowość do dojścia do trudnych i wymagających od nas zmian wniosków. Po drugie gotowość do konfrontacji w świecie zewnętrznym – realne zmierzenie się z sytuacjami i osobami, które nas przez co najmniej osiem godzin dziennie otaczają. W tekście chcę zaprosić do dwóch samurajskich wypraw, na których końcu być może dojdziesz do wniosku, że jesteś w dobrym miejscu. A być może zrozumiesz, że twój dzisiejszy świat musi umrzeć.

W sztuce negocjacji jednym z podstawowych pojęć jest pojęcie BATNA – skrót od angielskiego best alternative to negotiated agreement – najlepsza alternatywa w stosunku do negocjowanego porozumienia. Ten element najmocniej wyznacza twoją siłę w negocjacjach – dokąd pójdziesz, co zrobisz, jeśli te negocjacje się nie powiodą. Starsi z nas, którzy pamiętają wstawanie wczesnym rankiem, żeby ustawić się w kilkugodzinnej kolejce po mięso za czasów komuny, wiedzą, co to znaczy nie mieć BATNA – trzeba było stać w tej kolejce, tylko tam można było dostać mięso.

Jeśli masz poczucie, że utrata pracy to koniec świata, bo nie masz żadnej alternatywy, twoja pozycja jest bardzo słaba i właściwie przyjmiesz każde warunki. Jeśli natomiast masz poczucie, że to, co umiesz, i to, kim jesteś, jest atrakcyjne na rynku pracy, że po krótszym czy dłuższym czasie znajdziesz równie dobrą lub lepszą pracę, wychodzisz z silnej pozycji. Zachęcam cię do spokojnego namysłu nad swoją BATNA – dokąd poszedłbyś, gdybyś stracił tę pracę? Co zrobiłabyś, gdybyś zdecydowała się ją porzucić? Ten spokojny namysł może pomóc ci nabrać perspektywy i oswoić alternatywne scenariusze. Kiedy już zobaczysz, że rozstanie z miejscem, w którym jesteś, prawdopodobnie nie oznacza końca świata, będziesz mógł wyruszyć w dwie wyprawy, które pozwolą ci się rozejrzeć wokół.

  • Kategoria: Praca
  • Data:
  • Źródło:
    • Coaching Extra 1/2014
  • c
Komentarze