Od wierszyka po prezentacje biznesowe

Marcin Pietraszek

Właściciel Agencji PR Empemedia, autor książek biznesowych

Bez względu na to, czy jesteś menedżerem czy szeregowym pracownikiem, jest bardzo prawdopodobne, że konieczność przeprowadzenia publicznej prezentacji stanowi dla Ciebie istną katorgę. A przecież od dobrej prezentacji może nieraz zależeć Twoja kariera lub sytuacja finansowa.

Większości z nas, nikt nie uczył wystąpień publicznych - ani w przedszkolu, ani w szkole, ani nawet na studiach

Pracownik działu handlowego ma zaprezentować ofertę nowym, ważnym klientom. Musi przedstawić wiarygodne informacje, wzbudzić zaufanie a nawet sympatię, ale przede wszystkim przekonać rozmówców do podpisania umowy. Pracownika zżera stres, bo od jego 30-minutowego „występu” może zależeć dalsza przyszłość firmy, a także kariera jego samego. Sukces to w tym przypadku kontrakt na kilka milionów złotych, niepowodzenie – brak owych milionów dla firmy, co może oznaczać postawienie jej na krawędzi bankructwa. To tylko jeden z wielu możliwych przykładów pokazujących, jak wiele może zależeć od prezentacji biznesowej.

Nie każda prezentacja będzie przekładała się na równie duże efekty finansowe, ale absolutnie każda jest w stanie podnieść lub osłabić reputację osoby, która ją przeprowadza. Dlatego mogłoby się wydawać, że sztuki prezentacji powinniśmy się uczyć już w przedszkolu, szkole, a najpóźniej na studiach. Niestety, jeszcze do niedawna zajęcia, podczas których można nauczyć się pokonywać tremę i występować w sposób angażujący słuchaczy, należały do rzadkości.

- Ja sam, choć studiowałem marketing w Szkole Głównej Handlowej, nie miałem żadnych zajęć z autoprezentacji lub przygotowania prezentacji. Wykładowcy najwyraźniej wychodzili z założenia, że człowiek powinien się z takimi zdolnościami urodzić – mówi Paweł Kuźma, współzałożyciel firmy AT3, która pomaga menedżerom przygotowywać profesjonalne prezentacje biznesowe. - Czasami sytuacja poprawia się w korporacjach. Tam najlepszych menedżerów nagradza się szkoleniami. Problem polega jednak na tym, że aby znaleźć się w grupie wybrańców, trzeba najpierw wykazać się i zostać docenionym. A prezentacje są jednym z najważniejszych czynników mających wpływ na ocenę pracy i awans. Koło się zamyka – stwierdza Kuźma.

Mikołaj uczy walki z tremą

Najlepiej, jeśli umiejętność wystąpień, choćby przed małą publicznością, była ćwiczona już we wczesnych latach dzieciństwa.

Dziecko należy zachęcać do wygłupiania się przed kamerą, bawić się z nim w teatrzyki, nagradzać za każdy rodzaj inicjatywy. Jeśli w Wigilię do dziecka przychodzi Mikołaj, niech poprosi je o wykonanie piosenki lub wierszyka. Nawet taki występ to krok w stronę większej pewności siebie. Oczywiście pod warunkiem, że rodzice będą wspierać swoją pociechę bez względu na powodzenie pierwszych prób i w ten sposób ośmielą je, by podejmowało wyzwania również w przyszłości.

- Swojego 5-letniego dziecka nie muszę zachęcać do wystąpień. Bardzo chętnie uczestniczy w teatrzykach. Gdy włączam kamerę i nagrywam siebie, zawsze wchodzi w kard i chce być gwiazdą. Wtedy chwalę go za takie przeszkadzanie, a nie ganię – opowiada Paweł Kuźma.

Najgorsze, co możemy zrobić, to zniechęcić dziecko już w momencie, kiedy będzie podejmowało pierwsze próby występowania przed innymi. Na szczęście jednak, nawet jeśli nikt nie zachęcał cię do zgłębiania sztuki autoprezentacji, odpowiednie umiejętności możesz nabyć w dowolnym wieku.

  • Kategoria: Praca
  • Data:
  • Źródło:
    • Coaching.focus.pl
  • c
Komentarze