Wstydź się wstydzić! Oswajamy poczucie wstydu

Dlaczego nie warto się wstydzić? Fot. Shutterstock

Wstyd jest egalitarny. Wstydzą się wszyscy. Że są za wysocy albo za niscy, za chudzi albo zbyt otyli, niezamożni albo że nadto się wzbogacili, że są niedostatecznie wykształceni... Ze wstydem jest jak z kornikami. Gołym okiem nie widać, jak wielkiego spustoszenia dokonuje.

W przypadku mebla zaatakowanego przez korniki możemy zauważyć jedynie małe otworki na powierzchni i sypiącą się z nich świeżą czystą mączkę drzewną. Ze wstydem jest podobnie. Dostrzegamy palący rumieniec na twarzy, spuszczone oczy, przełykanie śliny, bo słowa więzną w gardle. A co się za tym kryje? Złość, frustracja, żal, poczucie bezsilności…

Wstyd jest egalitarny. Wstydzą się wszyscy. Że są za wysocy albo za niscy, za chudzi albo zbyt otyli, niezamożni albo że nadto się wzbogacili, że są niedostatecznie wykształceni albo że są zbyt inteligentni. Wstydzimy się w cichości i samotności. Powiedzenie głośno o własnym wstydzie jest pierwszym krokiem do rozbrojenia go.

Jesteśmy ludźmi

Tym bardziej milczy się na temat wstydu w biznesie, bo przyznać się do wstydu w pracy to… niewyobrażalny wstyd. Biznes zarezerwowany jest dla profesjonalizmu, statystyk i wyników i nie ma w nim miejsca dla emocji i słabości. Pokaż mi swoje wyniki z ostatniego miesiąca, a powiem ci, jakim pracownikiem jesteś – zdają się mówić szefowie większości firm.

Ludzie borykają się z tym, w jaki sposób mierzyć swoją wartość – mówi Michał Kubik, trener i coach. – Teoretycznie można by powiedzieć, że nasza wartość nie musi być w ogóle mierzona, bo jesteśmy ludźmi i to powinno wystarczyć. Każdy w jakiś sposób jest cenny. Niestety organizacje oczekują wyników, ale czy świadczą one o naszej jednostkowej wartości? Znam ludzi, którzy osiągają świetne rezultaty, a przy tym mają niskie poczucie wartości. Pracowałem kiedyś z dziewczyną, która przyniosła bankowi taki zysk, że jej szefowa osobiście jechała przez pół Polski, żeby jej pogratulować. A kilka miesięcy później ta dziewczyna odeszła z firmy, bo czuła kompletną pustkę i bezsens tego, co robi. Wysoki wynik w pracy nie tylko nie wpłynął na podniesienie poziomu poczucia jej wartości, a wręcz przyczynił się do jego obniżenia.

W książce „Oblicza Umysłu. Ucząc się kreatywności” Ken Robinson pisze: „Jakkolwiek trafna może się wydawać metafora maszyny w przypadku produkcji przemysłowej, to organizacje tworzone przez człowieka nie są żadnymi mechanizmami, a ludzie nie stanowią ich elementów. Istoty ludzkie mają swoje systemy wartości i uczucia, spostrzeżenia i opinie, motywacje i życiorysy, podczas gdy koła zębate ich nie mają. Organizacja to nie żaden zakład ani biurowiec, w którym się pracuje, lecz pracujący w nich wzajemnie powiązani ze sobą ludzie.

Biznes już dawno stracił ludzką twarz. Firmy i ich szefów mało obchodzi poczucie wartości pracowników. Tym bardziej ujmuje publiczne wzruszenie kanadyjskiego premiera Justina Trudeau, który ronił łzy, przepraszając za przemoc, śmierć i przestępstwa seksualne, których od końca XIX wieku do 1970 roku dopuszczano się wobec 150 tysięcy dzieci i młodzieży należących do ludów tubylczych Kanady. Przywódca rządu nie wstydził się płakać przed kamerami. Tymczasem w Polsce mężczyźni nie płaczą i nie przyznają się do błędów, bo nie dają sobie prawa do ich popełniania.

Menedżer zatrudniony w rodzimej firmie, mający pod sobą zespół ludzi, wstydził się sytuacji, w jakiej postawili go dyrektorzy. Zarząd co chwila zmieniał zdanie na temat restrukturyzacji przedsiębiorstwa, a on co chwila te nowe wiadomości musiał przekazywać podwładnym. „Czułem się jak idiota i niestabilny szef, kompletnie niewiarygodny – opowiadał. – Raz mówiłem im jedno, raz drugie”. Zachęcony przez znajomą, żeby szczerze powiedział swoim ludziom, jak się czuje w tej sytuacji, w pierwszej chwili zaoponował, twierdząc, że szef musi być ostoją zespołu, musi być stabilny i musi pokazywać, że wie, co robi. Po kilkunastu dniach zaryzykował jednak i ogłosił pracownikom, że czuje się tak samo niepewny, skołowany i sfrustrowany jak oni. Jaka była ich reakcja? „Bardzo przychylna. Co więcej, nagle poczułem się jak członek tego zespołu, a nie jak ktoś nad nim. Od tego momentu dużo lepiej zaczęło nam się pracować a kolejne informacje na temat zmiany w restrukturyzacji obracaliśmy w żart”.

Zaczyna się od szkoły„Wstyd karmi lęk – pisze Brené Brown, amerykańska psycholog, badaczka wstydu, w książce „Z wielką odwagą”. – Osłabia naszą tolerancję wrażliwości, zabijając w ten sposób zaangażowanie, innowacyjność, kreatywność, produktywność i zaufanie. Co gorsza, jeśli nie wiemy, czego szukamy, wstyd może spustoszyć nasze organizacje, zanim dostrzeżemy choćby jedną widomą oznakę problemu”. A wstyd nie jest łatwo dostrzegalny. Nie wystarczy spacer po biurze, żeby go namierzyć i unicestwić. Gdzie zatem się kryje?

  • Kategoria: Praca
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Coaching 3/2016
  • c
Komentarze