Porozmawiaj z najinteligentniejszą osobą jaką znasz… ze sobą

Gdy nasz dialog wewnętrzny jest zanurzony w łagodności, łatwiej znosimy krytykę i podejmujemy wyzwania. Fot. Shutterstock

Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że nieustannie prowadzimy ze sobą wewnętrzny dialog. Łatwo się domyślić, że jeśli zwracamy się do siebie z akceptacją, pozytywnym oraz motywującym przekazem, nasze działanie stanie się skuteczniejsze.

Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że – mocno upraszczając – nieustannie sami do siebie mówimy. Kiedy jeden z głosów reprezentuje rzeczywistość, drugi próbuje w jakiś sposób się do niej odnieść. Gdy nie obserwujemy swojego wnętrza, taki dialog z poziomu głębi kontroluje nasze poczynania i stanowi o jakości życia.

Dlatego pierwszym krokiem jest zawsze uważna, ale spokojna obserwacja. Jeśli jesteśmy do niej zdolni, będziemy też zdolni radzić sobie z negatywnymi formami wewnętrznego dialogu. Rozmawianie ze sobą jest nie tylko najzupełniej normalne, ale i pożądane.

- Umiejętność radzenia sobie z głosem wewnętrznym przekłada się na zdolność stawiania czoła krytyce dobiegającej z zewnątrz. Świadomość dialogu wewnętrznego pozwala zrozumieć, co definiuje nasze życie a umiejętność wykorzystania tego pozwala uniknąć sytuacji, w której nasze życie zależy od czyjejś opinii. – twierdzi Krzysztof Sadecki, trener mentalny.

- Wewnętrzny dialog może tak naprawdę przebiegać za grubą zasłoną utkaną z myśli i emocji. Pewnym kłopotem może być brak dystansu do siebie, co przekłada się na niemożność stwierdzenia, że nie jesteśmy swoimi myślami i emocjami, dzięki czemu w dalszej kolejności trudno ocenić jakie czynniki tak naprawdę kształtują nasze samopoczucie. Tymczasem świadomość swoich procesów wewnętrznych to pierwszy krok w każdej formie pracy nad sobą – dodaje Sadecki.

Prostym przykładem ingerencji w działania naszego wnętrza jest sytuacja, gdy w naszej głowie rozbrzmiewa usłyszana przypadkiem piosenka. Melodia odtwarzana jest w kółko i w pewnym momencie orientujemy się, że nieco nam dokucza – machinalnie poruszamy się w jej rytmie, wyimaginowane dźwięki dekoncentrują nas a przesyt muzyką wywołuje nieprzyjemne odczucia. Jak sobie z tym poradzić, gdy na przykład nie ma możliwości włączenia sobie czegoś jako antidotum? Bardzo prosto - wystarczy wyobrazić sobie koniec dręczącego nas utworu; zamilknie niemal natychmiast.

Wewnętrzny dialog

System nerwowy pozostaje w stałej dynamice, nie da się go zatrzymać na godzinkę, by przy nim podłubać, niczym - nie przymierzając - samochodu. Ale zdolność i odwaga do wtrącenia się w wewnętrzny dialog pozwala nam – powołując się na metaforę samochodu - wyjechać z własnego garażu kilkuletnim volkswagenem a do biura dojechać mercedesem.

Najważniejsza cecha głosu wnętrza? Jest inteligentny i doskonale zrozumie wszystko, co mu powiemy, bez względu na to czy właśnie dodaje nam otuchy czy krytykuje. W tym kontekście dobrze jest rozróżniać, co robi i określić jego intencje. Można zapytać wprost „po co mi to mówisz?” albo „co chcesz przez to osiągnąć?”. Uzyskane odpowiedzi, pokazują zwykle, że wewnętrzny recenzent naszej sytuacji ma jak najbardziej pozytywne intencje. Może działać z chęci zapewnienia bezpieczeństwa, pomocy w uniknięciu porażki albo dla specyficznie rozumianej motywacji. Ale gdy rozumie się jego cel, wystarczy za to podziękować – odpuści natychmiast, tak jak w przypadku melodii, która raz usłyszana, stale tłucze się po głowie. Ponieważ wewnętrzny dialog pobrzmiewa w nas nieustannie, w każdej chwili mamy możliwość, by sprawdzić, „czy to działa”. Wystarczy przerwać na chwilę niniejszą lekturę i wrócić do niej po sprawdzeniu, że nawet drobna zmiana dialogu ma wpływ na samopoczucie.

  • Kategoria: Życie
  • Data:
  • Źródło:
  • c
Komentarze