Pracujesz z ludźmi, którzy wydają się pochodzić z odległych galaktyk? Przekonaj się, że niezgoda buduje

Razem możecie robić fantastyczne rzeczy – nie pomimo waszej różnorodności, ale dzięki niej! Jak?

"Co jest źródłem szczęścia?” – spytał Dalajlamę student. Duchowy przywódca Tybetańczyków przez chwilę milczał, przyglądając się setkom młodych ludzi szczelnie wypełniających audytorium Uniwersytetu Princeton. Wreszcie zawołał: „Pieniądze!”. Po chwili: „Seks!”. Wreszcie: „Nocne kluby!”. Po sali przetoczyła się fala śmiechu. Następnie Dalajlama wyjaśnił, że gdy się patrzy na świat przez pryzmat konsumpcji, szczęście mylimy z  bodźcami zmysłowymi, które towarzyszą zakupom, jedzeniu, muzyce lub oglądaniu sportu.

Czy ta umoralniająca przemowa sprawiła, że Tom z piątego rzędu zrezygnował z prób zaciągnięcia Betty do łóżka? Albo czy siedząca za nim rudowłosa piękność przestała marzyć o markowych butach i torebkach? Prawdopodobnie nie. Ważniejsze chyba było coś innego: odmienne poglądy i wartości nie przeszkodziły Dalajlamie w nawiązaniu świetnego kontaktu ze studentami. Ba! Właśnie te niezgodności przyczyniły się do powstania tyleż wesołej, co stymulującej atmosfery.

Narodowa prawica – KOD-owcy, Polska powiatowa – Mordor, iksy – igreki... Linii podziału w społeczeństwie nie brakuje. Zwykle traktujemy je jako bariery we współpracy i rozwoju, zapominając o działaniach łączących ludzi z przeciwnych biegunów. Reprezentują rozmaite typy wrażliwości i niejednorodne podejście do problemów, mają także dostęp do najróżniejszych środowisk, kontaktów i zasobów. Czy nie to może uczynić współpracę owocną i wartościową?


Oryginały, postrzeleńcy, wariaci

Mistrzostwo w komponowaniu zespołów z odmieńców osiągnął legendarny założyciel Lukas Banku i Eurobanku, zmarły nieoczekiwanie w 2004 r. Mariusz Łukasiewicz. Zatrudniał osoby bez złych nawyków albo nietuzinkowe i szalone, a najchętniej spełniające oba te warunki – jak żywiołowa ichtiolożka, która po godzinach spełniała się jako modelka.

Co nie znaczy, że zamykał drzwi przed cokolwiek wycofanym informatykiem lub księgową. Funkcję pierwszego wiceprezesa i dyrektora IT powierzył Joannie Sędzikowskiej, która przyjeżdżała do pracy na motorze, a trzeba pamiętać, że jeszcze kilkanaście lat temu nie pasowało to do wizerunku dystyngowanej pani menedżer. Kobieta ta potrafiła zatrzymać współpracowników na kilka dni w biurze, zaś konflikty, które prowokowała, można by żywcem przenieść do studia dramatycznego. Te brewerie mogły zbyt mocno rozkołysać biznesową łódź. Dlatego Łukasiewicz na pokład zaprosił Jacka Santorskiego, którego książką „Jak żyć, żeby nie zwariować” się zachwycił. Zadanie psychologa polegało na tonowaniu napięć i „urealnianiu” najbardziej odjechanych pomysłów. Dziś jednak Santorski przyznaje, że również on, strażnik emocji, w jakiejś mierze uległ temu twórczemu nieokiełznaniu. Tłumaczy to głównie magnetyczną osobowością swego zleceniodawcy, a później także przyjaciela.
„Im intensywniej Mariusz żył, tym bardziej był nienasycony – wspomina Santorski. – Żeglował, nurkował, lubił szybką jazdę. Zafascynowany modą, latał ze znanym projektantem swoim prywatnym odrzutowcem Cessna na pokazy do Mediolanu. W roku 2003 wyprodukował komedię »Ciało«, nie dość tego – tak się przyłożył do jej promocji i marketingu, że film okazał się kasowym przebojem, co w Polsce zdarza się rzadko”.

Pewnego razu Łukasiewicz zabrał przyszłe kierownictwo Lucas Banku, w sumie 21 osób, na narty do Austrii. Grupa dnie spędzała na stoku, a do białego rana bawiła się w dyskotekach. Biznesmenowi wystarczała krótka drzemka i prysznic, by rano wyglądać świeżo i działać na najwyższych obrotach. „Niezależnie od tego, co działo się w nocy, o dziewiątej rano otwierał laptopa, żeby sprawdzić sprzedaż.

Wizję, charyzmę, intuicję łączył z tabelkami Excela. Tam, gdzie inni widzieli sprzeczności, on dostrzegał spójność” – opowiada Santorski. W jednym z wywiadów Mariusz Łukasiewicz przyznał: „Cierpliwości to ja nie mam, ale upór tak. Żeby założyć pierwszą firmę, chodziłem po urzędach dwa lata. Waliłem głową o ścianę, kurwami rzucałem, ale dopiąłem swego”. „Gdy Mariusz przy czymś obstawał, wszystko szło po jego myśli. Choćby wszyscy ostrzegali, że porywa się na niemożliwe – potwierdza Jacek Santorski. – Podobnej determinacji oczekiwał od swoich współpracowników i partnerów w biznesie. Chciał, by się mu przeciwstawiali, wysuwali kontrpropozycje i kontrargumenty. Również pod tym względem Łukasiewicz wymykał się stereotypowi polskiego szefa ceniącego czołobitność pana na folwarku”.

Oryginały, postrzeleńcy, indywidualiści – z takich pracowników składa się agencja komunikacji marketingowej Netizens, wedle zapewnień jej dyrektora zarządzającego Witolda Kempy. Introwertycy i ekstrawertycy, ludzie rozpaleni ideą i tacy, którzy myślą algorytmem, entuzjaści porządku, struktur, kalendarzy i miłośnicy chaosu… Tylko taki miks – przekonuje – zapewnia jego biznesowi szerokie spektrum punktów widzenia, pomysłów i talentów.

„Ale uwaga! To może być wybuchowa mieszanka” – zdaje sobie sprawę menedżer. Dlatego stara się poznać i zrozumieć zarówno poszczególne osoby, jak i grupy specjalistów – a także to, co ich łączy i dzieli. „Inne cele przyświecają specjalistom od oprogramowania, inne inżynierom systemowym, a jeszcze inne członkom działów strategiczno-kreatywnych i multimediów. Szef powinien znaleźć wspólny mianownik, na którym zbuduje dojrzałe relacje w firmie” – tłumaczy Witold Kempa.

Ciągle słyszymy o przyciągających się przeciwieństwach. Tymczasem wolimy ludzi podobnych do nas – o porównywalnym wykształceniu, inteligencji, atrakcyjności fizycznej, a także o zbliżonych postawach, wartościach i światopoglą- dzie. Ta tendencja ujawnia się również w rekrutacji i przy awansach. Prof. Rosabeth Moss Kanter z Harvard Business School twierdzi, że kadra kierownicza „reprodukuje się na swoje podobieństwo”, czyli „przekazuje władzę i przywileje tym, którzy jej się podobają i których uważa za swoich”.

„Niepewni swych kompetencji menedżerowie traktują indywidualne przymioty podwładnych jako zagrożenie dla jedności zespołu i odchylenie od normy, które jak najszybciej trzeba zniwelować. Liderzy pokroju Dalajlamy i Mariusza Łukasiewicza w odmienności widzą zaletę” – komentuje Santorski.

  • Kategoria: Życie
  • Data:
  • Źródło:
    • Coaching Extra 4/2016
  • c
Słowa kluczowe
Komentarze